fotografia reklamowa : zasuwy nożowe : aparaty słuchowe : stoliki : organizacja wesel : lokalizacja gps : kotły węglowe

Untitled Document

TEGO SAMEGO DNIA, TRZY LATA PÓŹNIEJ


Stada kościołów z gzymsami pod nóżki gołębic Ptaki niepewne meteory dachów
To przypomina noce pisania listów którymi przesyła się
śmierć z okopów
To z wiersza wymyka się spóźnione o jeden krajobraz koło Umykające widnokręgi podróżne Powoli jak bym się schylał po ziemię Dźwigam
Dłonie moje rozumniejsze tak nagle Łuski pełne łez płacz płomieni
To latające lustra odrzucane z ciszy w ciszę To wiedźma żelazna podrygująca na bruku
Z dalekiego przedmieścia autobusy dziś nie odeszły.
Wyludnione ulice. Droga wlecze się długo. Framugi okien. Twarze gdzie wczoraj były kwiaty. Fasady domów. Elementarze słów: chleba, precz, słów... Dachy tramwajów. Chóry śpiewów nie gregoriańskich. Place. Pręgierze czekania dopóki nikt nie
przyjdzie. Asfalty. Drogi na zachód ślady opon
w rozpędzie.
Przypłaszczonemu do ziemi pod drzewem wiśni gdy leżę zza przeciwległej ściany ktoś owoców nastrącał serią. Południe dopiero minęło, ptaki spalonych papierzysk